Księga gości

Zobacz wpisy - Dodaj wpis
Strona 1 z 12
kstaszek napisał(a): Data: 2018-09-02 20:23:07
Sprostowanie do wpisu zib059 z dnia 2010-11-15 15:31:09. Na jawce przed kuźnią siedi Piotrek Wójcik z Tomaszowa Lub.(Od 1989r. mieszka w USA). Z tyłu siedzi Wanda Prejsner z Wasylowa, która od 46 lat jest moją małżonką. A ja Stanisław Kierepka przesłałem to zdjęcie. Pozdrawiam kstaszek.
Marek napisał(a): Data: 2018-04-01 18:02:15
Poturzyn to nie tylko osiedle bloków.Proszę o zdjęcia osiedla domków, innych bloków. Tamta zabudowa jest ciekawsza niż cztery wybudowane stosunkowo nie tak dawno bloki. Goście odwiedzający tę galerię przekonani są, że zobaczyli cały Poturzyn.
Dariusz Zarzycki napisał(a): Data: 2018-03-28 09:15:36
Chodzi mi dokładnie o załogę Posterunku przed wojną
Dariusz Zarzycki napisał(a): Data: 2018-03-28 09:04:02
Dzień dobry czy ktoś może coś wie o Posterunku Policji w Poturzynie? Dziękuję za wiadomość.
Zygmunt Kostrzewski napisał(a): Data: 2017-06-04 13:13:48
Szanowna Pani Anno, cieszę się ogromnie, że sprawa rodzin Lewczuków i Zarembińskich została wyjaśniona. Obydwie te Rodziny cieszyły się wielkim szacunkiem moich Rodziców. Wiem, że nie tylko ich. Tych,którzy pamiętają tamte czasy - została już tylko garstka
Anna Chmielewska napisał(a): Data: 2017-05-01 10:28:46
Pozwolę sobie uzupełnic i sprostować podane przez Pana Kostrzewskiego dane dotyczące mojeje rodziny. Jestem wnuczką Iwana Lewczuka oststniego księdza prawosławnego w Poturzynie . Moja matka Halina z Lewczuków Zarębinska była najmłodszą córką księdza Lewczuka . Moj ojcieic nie był podoficerem tylko oficerem Wojska Polskiego . Brał udział w kampanii wrześniwej w stopniu kapitana . W czasie wojny był w AK i otrzymał krzyż Virtuti Militari oraz stopień majora .Ukończył przed wojną Politechnikę Lwowską wydział budowy dróg i mostów i zaraz po skończeniu studiów jako inżybier magister nadzorował budowę m. innymi nowej drogi z Lublina do Warszawy ( to ta klinkierowa nawierzchnia , której oczywiście już nie ma ) . Moja matka , która ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Zamościu i uczyła w polskich szkołach dzieci na lubelszczyżnie zarówno przed jak i w czasie wojny ) w czasie wojny również była w AK jako łączniczka a po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Lubelszczyzny w 1944 roku , dzięki doskonałej znajomości j. rosyjskiego i możliwości swobodnego porozumewania się z żołnierzami Armii Czerwonej ( po prostu ich zagadywała ) , ratowała miejscowych partyzantów wynosząc ich broń poza teren wsi ( mieszkała wtedy z rodzicami mojego ojca i swoimi dziećmi - mną i moim bratem Jerzym ,we wsi Wielobycz ) Opowiadali mi o tym właśnie mieszkańcy tejże wsi .Matka zapytana o to odpowiadała , że tożadne bohaterstwo , tak po prostu trzeba było robić Ojciec po wojnie przesiedział kilka lat na Zamku w Lublinie . Uwolniony na skutek amnestii , która akurat wtedy objęła i jego . Moj wujek Jerzy Lewczuk miał licencję pilota i to on sam przeleciał nad Poturzynem zrzucając tę chusteczkę swojej matce a mojej babci . Jerzy skończył Politechnikę Warszawską wydział budowy samolotów i pracował na Okęciu. W czasie wojny był w Londynie biorąc udział w obronie Londynu. Pod koniec wojny wysłany został do Turcji przez rząd Polski na Uchodżstwie w porozumieniu z Rządem Wielkiej Brytanii ,by tam tworzyć , wraz z innymi Polakami , zakłady budowy samolotów.Stamtąd , juz po wojnie wyjechał do USA do Los Angelos i tam zmarł mając prawie ( bez 7 mies ) 100 lat.W Stanach Zjednoczonych obronił swoj doktorat . Pracował m.in przy projektowaniu nowych samolotów. ( dla ciekawości fakt posiadania rodziny w PRLu i utrzymywaniu z nią kontaktu nie pomagały mu w karierze zawodowej w Stanach ) To tyle sprostowań na temat mojej najbliższej rodziny. Moja matka przeszła na katolicyzm wychodząc za mąż za mojego ojca. Moj dziadek ze strony ojca , Aleksander ) był zarządcą w majatku pana Rulikowskiego
Anna Chmielewska napisał(a): Data: 2017-05-01 10:28:45
Pozwolę sobie uzupełnic i sprostować podane przez Pana Kostrzewskiego dane dotyczące mojeje rodziny. Jestem wnuczką Iwana Lewczuka oststniego księdza prawosławnego w Poturzynie . Moja matka Halina z Lewczuków Zarębinska była najmłodszą córką księdza Lewczuka . Moj ojcieic nie był podoficerem tylko oficerem Wojska Polskiego . Brał udział w kampanii wrześniwej w stopniu kapitana . W czasie wojny był w AK i otrzymał krzyż Virtuti Militari oraz stopień majora .Ukończył przed wojną Politechnikę Lwowską wydział budowy dróg i mostów i zaraz po skończeniu studiów jako inżybier magister nadzorował budowę m. innymi nowej drogi z Lublina do Warszawy ( to ta klinkierowa nawierzchnia , której oczywiście już nie ma ) . Moja matka , która ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Zamościu i uczyła w polskich szkołach dzieci na lubelszczyżnie zarówno przed jak i w czasie wojny ) w czasie wojny również była w AK jako łączniczka a po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny Lubelszczyzny w 1944 roku , dzięki doskonałej znajomości j. rosyjskiego i możliwości swobodnego porozumewania się z żołnierzami Armii Czerwonej ( po prostu ich zagadywała ) , ratowała miejscowych partyzantów wynosząc ich broń poza teren wsi ( mieszkała wtedy z rodzicami mojego ojca i swoimi dziećmi - mną i moim bratem Jerzym ,we wsi Wielobycz ) Opowiadali mi o tym właśnie mieszkańcy tejże wsi .Matka zapytana o to odpowiadała , że tożadne bohaterstwo , tak po prostu trzeba było robić Ojciec po wojnie przesiedział kilka lat na Zamku w Lublinie . Uwolniony na skutek amnestii , która akurat wtedy objęła i jego . Moj wujek Jerzy Lewczuk miał licencję pilota i to on sam przeleciał nad Poturzynem zrzucając tę chusteczkę swojej matce a mojej babci . Jerzy skończył Politechnikę Warszawską wydział budowy samolotów i pracował na Okęciu. W czasie wojny był w Londynie biorąc udział w obronie Londynu. Pod koniec wojny wysłany został do Turcji przez rząd Polski na Uchodżstwie w porozumieniu z Rządem Wielkiej Brytanii ,by tam tworzyć , wraz z innymi Polakami , zakłady budowy samolotów.Stamtąd , juz po wojnie wyjechał do USA do Los Angelos i tam zmarł mając prawie ( bez 7 mies ) 100 lat.W Stanach Zjednoczonych obronił swoj doktorat . Pracował m.in przy projektowaniu nowych samolotów. ( dla ciekawości fakt posiadania rodziny w PRLu i utrzymywaniu z nią kontaktu nie pomagały mu w karierze zawodowej w Stanach ) To tyle sprostowań na temat mojej najbliższej rodziny. Moja matka przeszła na katolicyzm wychodząc za mąż za mojego ojca. Moj dziadek ze strony ojca , Aleksander ) był zarządcą w majatku pana Rulikowskiego
Kasia Borkowska napisał(a): Data: 2017-04-05 08:27:27
Witam, poszukuje rodzeństwo Władysława Kicińskiego i Felicji Służewskiej.Ktoś może słyszał o nich? Pochodzili z Poturzyna ich syn, Józef urodził się w 1910 roku.Bardzo prosze a jakiekolwiek informacje dotyczące rodzine Kicińskich. Z poważaniem
Arnošt Toms napisał(a): Data: 2017-02-23 15:36:03
30.8.1914 padl v Poturzyni můj dědeček Jaroslav Javůrek. Byl to Čech z městečka Pečky. Moje maminka ho nikdy nezažila, neboť se narodila až za půl roku od jeho smrti.95 let jsme nikdo nevěděl kde děda padl. Když jsme to zjistili, v den 100. výročí jsme navštívili Poturzyn a na hřbitově padlých v 1.sv.válce jsme s bratrem a bratrancem položili květiny spolu s prstí domovské země.
kacper napisał(a): Data: 2016-10-27 22:32:09
Pozdrawiam. Mieszkałem i chodziłem tu do szkoły podstawowej. Pan Mieczysław Kłos był wtedy dyrektorem i opowiadał, jak była ku temu tylko okazja, o mordach UPA. Czasy były inne a ja byłem młody. Zawsze z sentymentem wracam wspomnieniami do dzieciństwa i miejscowości w której się wychowałem.
Strona 1 z 12