Apteka

Apteka w Poturzynie wg źródeł:

• uruchomiona przed 1906 r. przez NN – wzmianki o funkcjonowaniu tej Apteki w różnych źródłach z dziedziny historii farmacji i aptekarstwa

• [w:] Pamiętnik ze Zjazdu I Aptekarzy Królestwa Polskiego w Łodzi w 1912 r. w zbiorach Apteki Rektorskiej w Zamościu
w 1912 r. prowizor Roman Miller wg depeszy nadesłanej na I Zjazd aptekarzy Królestwa Polskiego w Łodzi 21-22.05.1912 r. o treści: „ Nie mogąc uczestniczyć osobiście, przesyłam Szanownym Kolegom Zjazdu serdeczne pozdrowienia oraz życzenia owocnej pracy – Roman Miller Kryłów, Poturzyn”, ponieważ oprócz apteki w Poturzynie od 6.03.1881 r. prowadził także aptekę w Kryłowie;

• [w:] Kalendarz Farmaceutyczny na rok 1930 część II, str. 480 w wykazie aptek woj. lubelskiego:
Apteka wiejska w Poturzynie, pow. Tomaszowski, jako właściciel Miller Felicjan, jako zarządzający Bączkowski Gustaw, który ok. 1935 r. objął Aptekę w Radecznicy. Miller Felicjan otrzymał medal im. Ignacego Łukasiewicza wg wykazu osób odznaczonych.

• [w:] Kalendarz Farmaceutyczny na rok 1936, str. 470 w wykazie aptek woj. lubelskiego:
Apteka wiejska w Poturzynie, jako właściciel Zdzisław Lecewicz (w tym samym kalendarzu w spisie dyplomowanych farmaceutów)

• [w:] Aptekarze w Golgocie Wschodu, T. Pusiarski; S. Z. M. Zdrojewski; Peplin-Łódź-Szprotawa, sierpień 2002; str. 268-269
właściciel Apteki w Poturzynie Zdzisław Lecewicz, posiadający dyplom, wydany w Warszawie w 1928 r.; pod nr 3023 w wykazie dyplomowanych farmaceutów wg stanu z 1939 r.,

• [w:] Farmaceuci w pracy dla nauki i społeczeństwa, Bronisław Koskowski [profesor nauk farmaceutycznych żyjący w latach 1863-1946, dziekan Wydziału Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Warszawie i pierwszy po wojnie Prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej; odbywał praktykę zawodową w Tyszowcach i prowadził Aptekę w Łaszczowie], wyd. Lublin 1945 nakładem Okręgowej Izby Aptekarskiej w Lublinie, str. 58-59:

„W ostatniej chwili pisania tej książki doszła mnie wiadomość o mordzie bestialskim aptekarza i jego matki przez rozbestwionych nacjonalistów, których był dobroczyńcą. W jakich warunkach aptekarz w niektórych zakątkach prowincji jest zmuszony pracować, niech właśnie świadczy przykład właściciela apteki w fabrycznej wsi w Poturzynie w Hrubieszowskim: Zdzisława Lecewicza. Ludność Poturzyna i okolicznych wsi doznawała wiele uprzejmości ze strony aptekarza. Toteż szanowano go powszechnie i lubiano, a gdy akcja nacjonalistów ukraińskich, obejmująca niektórych gospodarzy rolnych, zaczęła palić wsie polskie i wyrzynać Polaków, aptekarz poczuł się niepewny życia i zamierzał wyjechać. Ludność ruska zatrzymywała go, zapewniając o zupełnym bezpieczeństwie, tymczasem ta sama ludność, hulająca bezkarnie, zamordowała go i jego matkę, wrzucając do ognia płonącej apteki. Taki los spotkał człowieka dobrego, usłużnego dla wszystkich, od tych, którym służył. Jak zrozumieć psychologię tego ludu, który mordował człowieka względem nich niewinnego, przeciwnie, służącego im w dzień i w nocy; jak zrozumieć zniszczenie apteki, potrzebnej im samym? To jest już powiew nienawiści do Polaków, rozdmuchanej przez nacjonalistów ukraińskich z Małopolski, działała tu nienawiść nie tylko do cywilizacji, do ludzi posiadających, do inteligencji, tj. w ogóle do ludzi z wyższego poziomu cywilizacji, ale i do najbiedniejszych Polaków. Czy przy tym grabiono? Rabunek był zawsze, pożądanie dóbr gotowych silne, ale istotą była zawiść i nienawiść. Na pierwszy plan występował czynnik nie grabieży, ale niszczenia i mordu. Wkrótce też po tym wypadku została podpalona stara apteka w sąsiednim miasteczku w Łaszczowie. Spłonęła apteka wraz z domem doszczętnie, należąca do sukcesorów Konstantego Sznuka. Rodzina, trwająca do ostatka na posterunku, ocalała. Apteka w Łaszczowie założona w 1820 r. [wzmianka w literaturze z 1806 r. o funkcjonowaniu], przetrwała burzę roku 1831, potem 1863, wreszcie 1914 i 1939, aż padła w lipcu 1944 r. Zniszczyła ją złość i nienawiść hajdamacka. Z pewnością powstanie ona z popiołów i pełnić będzie dalej chlubnie swoją misję.”

Dziękuję Pani Ewie Dąbskiej - kierownikowi delegatury Inspektoratu Farmaceutycznego w Zamościu za przesłanie ww. informacji.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

"Aptekarz Pan Lecewicz cieszył się powszechnym szacunkiem i zaufaniem ludności polskiej i ukraińskiej Poturzyna i okolic. Znany był z głębokiej wiedzy medycznej. Wielu ludzi szło ze swoimi dolegliwościami - zamiast do lekarza - bezpośrednio do niego. Nadmieniam, że w tym czasie był czynny w Poturzynie gabinet felczera Pana Konarskiego. Tak było też ze mną wiosną 1943 roku. Gdy cierpiałem na dolegliwości dziąseł, spowodowane okupacyjnym niedożywieniem, Ojciec zaprowadził mnie bezpośrednio do Pana Lecewicza. Ten dał lekarstwa i poradził jak dalej się odżywiać. Przez kilkanaście minut przysłuchiwałem się rozmowie obu Panów, a także zwiedziłem zaplecze apteki. W czasach przedwojennych i okupacyjnych wielokrotnie byłem w pobliżu apteki. Znajdowała się ona po przeciwnej stronie jezdni w stosunku do mieszkania moich krewnych, Gasiewiczów (stoi tam pomnik pomordowanych Polaków), a w pobliżu urzędu gminy. Już w latach 60 ubiegłego wieku powtarzano w Wasylowie, a być może i w Poturzynie informację, że podczas napadu na Poturzyn UPA uprowadziło aptekarza i przez jakiś czas przetrzymywało Go w jednej z miejscowości w pobliżu Lisek, a następnie tam zamordowało.
Kobieta, która była świadkiem mordu, mieszkająca już po wysiedleniu w olsztyńskiem przed śmiercią wyjawiła MO miejsce Jego pogrzebania. Podobno znaleziono tam zwłoki i fragmenty
ubioru, w tym płaszcza."

Zygmunt Kostrzewski